CH.PL .Djerba du Plateau Bavarois

01.12.2004-05.05.2009 [*]

GALERIA        RODOWÓD

 

Gala,Galinka,Galusia,Galowa...........Tak ciężko o niej pisać odkąd jej nie ma z nami .......Gala przyleciała do nas z Belgii pewnego zimowego popołudnia w lutym 2005 roku...Przyleciała w klatce w luku samolotu  i strasznie zmarzła ,pamiętam jakby to było  wczoraj jak wyciągnęłam maleńką drżącą puchatą kuleczkę z klatki...Po przyjeżdzie do domu od razu dała Dalemu w nos i ustawiła niesfornego chłopaka natychmiast mimo że była młodsza i mniejsza....Na pierwszym spacerze uratowała Dalego z opresji gdy napadło go stadko małych zadziornych kundelków-pogoniła towarzystwo i została chyba wtedy szefem stada....Póki żyła wszystkie nasze psy respektowały Galę bez zbędnych dyskusji-Gala spojrzała i miało być jak sobie życzyła. A była przy tym suczką pozbawiona jakiejkolwiek agresji, łagodną pełną wewnętrznego przekonania że jest kimś lepszym, silnym i wyjątkowym i  że wszystko jej sie należy...................bez zbędnej walki o to...Była naszą ukochaną suczką i członkiem rodziny, mądrą i opanowaną choć zarazem pełną werwy i życia...Kochała piłki ,wodę i nas....

W styczniu 2009  tuż po sylwestrze poszłam z Galą na badania krwi -nie wyglądała zbyt dobrze, była szczupła ale ona zawsze była niejadkiem a wyniki badań  jeszcze we wrześniu 2008 miała doskonałe....Okazało się nagle że cierpi na przewlekłą niewydolność nerek i że jest to wyrok śmierci-nie wiadomo kiedy ale wyrok wisiał nad nami....Nie potrafiłam się poddać bez walki ,moja obsesją stało sie przeszukiwanie internetu i konsultacje u wterynarzy....Kroplówki i leki początkowo dały doskonałe efekty, Gala przybrała trochę na wadze, zapuściła swoje piękne futro.......Zakiełkowała nadzieja że jeszcze trochę będziemy razem.....rok,dwa???Jednak w marcu nastąpił kryzys i do maja walczyliśmy ..do prawie ostatnich dni Gala tryskała energią ,aportowała ukochane piłki, pływała w stawie. To w marcu odkryliśmy również ,że miała tylko jedną nerkę. Poprzedni weterynarze tego nie zauważyli pomimo badań u kilku .....

W maju nagle nasze słoneczko opadło całkowicie z sił.. Jednego dnia biegała a drugiego nie miała siły wstać. Podjęłam decyzję najcięższą dla mnie ale chyba najlepszą dla niej i pozwoliłam jej odejść...Byłam przy niej i czułam gdy wydała swój ostatni oddech i serce przestało bić.....a i moje przestało wtedy na chwilę.........

Bardzo za Tobą tęsknimy księżniczko ,dziękuję że byłaś z nami ,że byłaś taka wspaniała, wyjątkowa i jedyna-to był zaszczyt mieć takiego przyjaciela ....Tylko dlaczego tak krótko?????Wierzę że jeszcze się spotkamy-albo Ty tu wrócisz  w innej psiej skórze albo już tam za tym ostatecznym  mostem znowu pójdziemy kiedyś na spacer z Twoja ukochaną piłką....